zamknij
Strona główna » Aktualności » Dziesięć tygodni - zaczynasz pieczenie Indyka

Dziesięć tygodni - zaczynasz pieczenie Indyka

Tydzień 10: 23.10 - 29.10 2017r.

Jak to pisze Kaziu – zaczynasz pieczenie Indyka, tak akurat aby na święta zdążyć. Po 70 dniach żeglugi licząc od startu w Plymouth na trawersie, daleko z lewej burty, ponad 500 mil na północ został pierwszy ważny przylądek z mojej okołoziemskiej trasy. Ważny, bo słynny czyli Przylądek Dobrej Nadziei. Kilkanaście godzin później z lewej burty pozostał ten naprawdę ważny, choć mniej znany czyli Przylądek Igielny. To on stoi na granicy dwóch oceanów. Granicy często trudnej do pokonania. Rejon uznawany jest, za  jeden z najbardziej burzliwych na świecie.  Akwenów o porównywalnej renomie jest na świecie dosłownie kilka.  Czyli teraz już z górki? Niestety nie. Minie co najmniej kilkanaście dni nim wyrwę  się z bezpośredniego wypływu kontynentu afrykańskiego na warunki żeglugowe. Bo brzeg to zło. W portach statki gniją, a marynarze schodzą na psy! I mają tam zimne piwo, chłodnik z pieczonymi ziemniakami, są tam istotny które mają takie różne przyjemne zaokrąglenia… Jak już pisałem ląd to zło! Bo ma te, okrągłe, gładkie jak…. Same tam niebezpieczeństwa.  Im bardziej gładkie i kształtne tym niebezpieczniejsze :)  Idę cos zjeść, zaraz wracam

Z Oceanu Atlantyckiego przepłynęliśmy na Indyjski, choć tak naprawdę od pewnego czasu żegluje już po biegnącym dookoła globu, (a może raczej Antarktydy?) Oceanie Południowym. Od ponad dwóch tygodni, mniej więcej od 35 równoleżnika południowego gdzie 13 października (piątek :) spotkałem pierwszy sztorm, warunki mocno się pogorszyły. Wiatry oprócz tego, że mocne to zrobiły się gwałtowne, z nagłymi często zmianami kierunku. Fala zaczęła rosnąć i załamywać się. Gwałtownie spadła temperatura wody, nawet do 7,5 stopnia Celsjusza. Teraz ma 9 stopni. Oczywiście spadła również temperatura powietrza. W minionym tygodniu kilka dni z rzędu wiał lodowaty wiatr prosto z Antarktydy. Miał 2-3 stopnie i niósł ze sobą opady zamarzającego deszczu i deszczu ze śniegiem. W kabinie czasem było 6 stopni, a nie więcej niż 10. Wydaje się że to całkiem znośne warunki, ale nie jest tak przy praktycznie 100% wilgotności. Atlantic Puffin jest jachtem dość bezkompromisowym, jeżeli chodzi o bezpieczeństwo. A głównym czynnikiem, który je zwiększa to sprawność nautyczna (purystów językowych proszę o wybaczenie) Na przeciwległym biegunie jest komfort. Komfort to waga, a raczej nadwaga i koszty, które można ponieść rozsądniej. Pisze oczywiście o swoim stylu żeglowania na swoich jachtach.

No i mam jacht na którym oprócz materacy nie ma grama tapicerki. Nie ma typowych na plastikowych jachtach wkładek z laminatu czy drewna. Laminatowa skorupa jest od wewnątrz absolutnie goła. Brak jakiejkolwiek warstwy izolacyjnej. Woda z kondensacji pojawia się w ilościach mierzonych w litrach na dobę. Mam w zasadzie w środku bardzo intensywna rosę 24h na dobę. Śpiwór ma… hmm naturę śpiwora wyciągniętego z pralki bez wirowania. Jest jeden plus, woda jest słodka, jest co pić w razie czego ;) No i wysycha. Na powyższą sytuację wpływ ma też to, że wszystkie otwory wentylacyjne (jest ich niewiele)  w tym luk wejściowy są zamknięte w złą pogodę. Gdy to piszę jest piękna pogoda, równe 5B w tyłek, wentylacja hula, część rzeczy się suszą. „Grzejnik” jest tylko jeden na jachcie, ma około 36 stopni, 75 kg wagi i niestety masę różnych obowiązków więc suszy śpiwór od wewnątrz tylko kilka (o ile) godzin na dobę. 

Innym problemem jest też duże zachmurzenie które wymusza restrykcyjne korzystanie z urządzeń elektrycznych i elektronicznych. Jedynym źródłem prądu elektrycznego są baterie słoneczne. Trzeba oszczędzać na wszystkim w tym na słuchaniu muzyki. Ot uroki pływania z ideą, czyli siłami własnymi i natury

 I tak sobie żegluje, a czas płynie tu jak w sanatorium Berghof

Na liczniku:
8090 mil z średnią 4,8 węzła czyli 115 mil na dobe
„do celu” zrobione 7359 mil z średnią 4,3 węzła czyli 104 mil na dobe
Utwory tygodnia:
  •  Atom and Cell – Nine Horses, a w zasadzie cała ich Snow Borne Sorrow. Słuchanie pojedynczych utworów to kastrowanie doznań. Trzeba całość zapętlić i niech się sączy, aż człowiek nią przesiąknie, jak solą
  • Porąbana noc – Koniec Świata
  • Outro by Nowa Ziemia – Tranquilizer
  • Hello - Tranquilizer
Książki :
  • Tomasz Mann – Czarodziejska góra tom II
Ominięte:
  • Koncert Końca Świata w Motogospodzie w Kruklankach
  • Przylądek Dobrej Nadziei - słynny Przylądek Burz
  • Przylądek Agulhas czyli Igielny, to najbardziej na południe wysunięty skrawek Afryki, faktyczny strażnik granicy miedzy Atlantykiem a Oceanem Indyjskim
Minięte:
  • południk, na którym leży mój Jacht Klub Kamień Pomorski
  • południk, na którym leży mój rodzinny Sulechów

Jak to pisze Kaziu – zaczynasz pieczenie Indyka, tak akurat aby na święta zdążyć. Po 70 dniach żeglugi licząc od startu w Plymouth na trawersie, daleko z lewej burty, ponad 500 mil na północ został pierwszy ważny przylądek z mojej okołoziemskiej trasy. Ważny, bo słynny czyli Przylądek Dobrej Nadziei. Kilkanaście godzin później z lewej burty pozostał ten naprawdę ważny, choć mniej znany czyli Przylądek Igielny. To on stoi na granicy dwóch oceanów. Granicy często trudnej do pokonania. Rejon uznawany jest, za  jeden z najbardziej burzliwych na świecie.  Akwenów o porównywalnej renomie jest na świecie dosłownie kilka.  Czyli teraz już z górki? Niestety nie. Minie co najmniej kilkanaście dni nim wyrwę  się z bezpośredniego wypływu kontynentu afrykańskiego na warunki żeglugowe. Bo brzeg to zło. W portach statki gniją, a marynarze schodzą na psy! I mają tam zimne piwo, chłodnik z pieczonymi ziemniakami, są tam istotny które mają takie różne przyjemne zaokrąglenia… Jak już pisałem ląd to zło! Bo ma te, okrągłe, gładkie jak…. Same tam niebezpieczeństwa.  Im bardziej gładkie i kształtne tym niebezpieczniejsze :)  Idę cos zjeść, zaraz wracam

Z Oceanu Atlantyckiego przepłynęliśmy na Indyjski, choć tak naprawdę od pewnego czasu żegluje już po biegnącym dookoła globu, (a może raczej Antarktydy?) Oceanie Południowym. Od ponad dwóch tygodni, mniej więcej od 35 równoleżnika południowego gdzie 13 października (piątek :) spotkałem pierwszy sztorm, warunki mocno się pogorszyły. Wiatry oprócz tego, że mocne to zrobiły się gwałtowne, z nagłymi często zmianami kierunku. Fala zaczęła rosnąć i załamywać się. Gwałtownie spadła temperatura wody, nawet do 7,5 stopnia Celsjusza. Teraz ma 9 stopni. Oczywiście spadła również temperatura powietrza. W minionym tygodniu kilka dni z rzędu wiał lodowaty wiatr prosto z Antarktydy. Miał 2-3 stopnie i niósł ze sobą opady zamarzającego deszczu i deszczu ze śniegiem. W kabinie czasem było 6 stopni, a nie więcej niż 10. Wydaje się że to całkiem znośne warunki, ale nie jest tak przy praktycznie 100% wilgotności. Atlantic Puffin jest jachtem dość bezkompromisowym, jeżeli chodzi o bezpieczeństwo. A głównym czynnikiem, który je zwiększa to sprawność nautyczna (purystów językowych proszę o wybaczenie) Na przeciwległym biegunie jest komfort. Komfort to waga, a raczej nadwaga i koszty, które można ponieść rozsądniej. Pisze oczywiście o swoim stylu żeglowania na swoich jachtach.

No i mam jacht na którym oprócz materacy nie ma grama tapicerki. Nie ma typowych na plastikowych jachtach wkładek z laminatu czy drewna. Laminatowa skorupa jest od wewnątrz absolutnie goła. Brak jakiejkolwiek warstwy izolacyjnej. Woda z kondensacji pojawia się w ilościach mierzonych w litrach na dobę. Mam w zasadzie w środku bardzo intensywna rosę 24h na dobę. Śpiwór ma… hmm naturę śpiwora wyciągniętego z pralki bez wirowania. Jest jeden plus, woda jest słodka, jest co pić w razie czego ;) No i wysycha. Na powyższą sytuację wpływ ma też to, że wszystkie otwory wentylacyjne (jest ich niewiele)  w tym luk wejściowy są zamknięte w złą pogodę. Gdy to piszę jest piękna pogoda, równe 5B w tyłek, wentylacja hula, część rzeczy się suszą. „Grzejnik” jest tylko jeden na jachcie, ma około 36 stopni, 75 kg wagi i niestety masę różnych obowiązków więc suszy śpiwór od wewnątrz tylko kilka (o ile) godzin na dobę.

 Innym problemem jest też duże zachmurzenie które wymusza restrykcyjne korzystanie z urządzeń elektrycznych i elektronicznych. Jedynym źródłem prądu elektrycznego są baterie słoneczne. Trzeba oszczędzać na wszystkim w tym na słuchaniu muzyki. Ot uroki pływania z ideą, czyli siłami własnymi i natury

 I tak sobie żegluje, a czas płynie tu jak w sanatorium Berghof

szymon , 30 października 2017
Więcej w temacie: Aktualności

« wróć do poprzedniej strony

Zobacz podobne tematycznie artykuły:

 Okazuje się, że dzisiejszy dzień jest bardzo istotny w realizacji naszych Zewowych projektów. Rankiem (po godzinie 6 UTC) Szymon i Puffinek minęli kolejny z Przylądków na trasie - australijski Leeuwin. Chwilę później pojawiła się informacja o przedsprzedaży książki. Tak! Naszej książki o Zewowych przygodach

 Nie jestem wielkim miłośnikiem szybko przelatujących przez kabinę rzeczy. No, może z małymi wyjątkami. Dlatego też, gdy tylko mogę przekładam rzeczy z górnych przestrzeni kabiny do niższych, bezpieczniejszych - jak np. bakisty pod kojami. Sprzątałem właśnie w jednej z tych bakist. Najpierw znalazłem duży 0,5l słoik konfitur... 

tydzień 14 - Połowa Oceanu Indyjskiego
Szymon , 27 listopada 2017
tydzień 14 - Połowa Oceanu Indyjskiego

Połowa Oceanu Indyjskiego za rufą, wraz z całym bałaganem meteorologicznym. Chyba :) Wschodni indyk do tej pory wyglądał na dużo bardziej przewidywalny. Wielki niż na południu kształtował dość stabilną pogodę. Na południu wiatry o sile sztormu, a im dalej na północ tym wiatry słabsze, ale nadal mocne 5-7B. 

Tydzień 13 - brak instynktu samozachowawczego?

30 doba w Ryczących Czterdziestkach, 23 dni bez sztormu. Na Oceanie Indyjskim nie spotkałem ani jednej sztuki. Dziecko szczęścia? Bardzo bym chciał:) Są sztormy, są przeciwne wiatry… hmm dokładnie tam gdzie prowadzi moja zaplanowana trasa. A ja jestem zupełnie gdzie indziej...

Komentarze

Autor:
Twój komentarz:
, 28 listopada 2017
Hej Szymon!
Nic się nie martw - pewnie jeszcze nie raz w Kruklankach zagramy, także będzie okazja się spotkać. Ty nam poopowiadasz o rejsie, a my Ci zagramy Porąbaną Noc :)
Tymczasem stopy wody pod kilem i niech Cię dalej sztormy omijają!!
Pozdrawiamy,
załoga Końca Świata!
Zioowas, 31 października 2017
Pozdrowienia z Sulechowa! 3maj sie ciepło!!!!
Jarek W, 31 października 2017
Pozdrowienia i powodzenia:)
Jarek, 30 października 2017
Kolego gratuluję dokonań i życzę pełnego sukcesu bez przykrych niespodzianek. No i takie małe zdumienie: po co schodzisz tak dalekoj na południe za 60 stopień szerokości geograficznej południowej? Zimno, niebezpieczeństwo spotkania góry lodowej nocą. Wracaj szybko na północ. Zostaw ten Ocean Południowy pingwinom. :-)
Michal, 30 października 2017
Czyli oprócz tradycyjnych - pomyślnych wiatrów i stopy wody pod kilem - życzę słońca i suchego wnętrza !
Pod Żaglami Leliwy , 30 października 2017
Pozdrowienia dla Szymona od załogi Pod Żaglami Leliwy co tydzień jest info co się dzieje u Szymona.

Partner główny

Patron honorowy

Newsletter

Podaj swój adres e-mail. Wyslemy Ci nowości i powiadomienia