zamknij
Strona główna » Aktualności » Tydzień 13 - brak instynktu samozachowawczego?

Tydzień 13 - brak instynktu samozachowawczego?

Tydzień 13: 13.11-19.11 2017 r.

Gdybyście wiedzieli jak bardzo nie chce mi się pisać, to czytając to rumienili byście się ze wstydu.

30 doba w Ryczących Czterdziestkach, 23 dni bez sztormu. Na Oceanie Indyjskim nie spotkałem ani jednej sztuki. Dziecko szczęścia? Bardzo bym chciał:) Są sztormy, są przeciwne wiatry… hmm dokładnie tam gdzie prowadzi moja zaplanowana trasa. A ja jestem zupełnie gdzie indziej. Gdy planuje się trasę na lądzie, korzysta się z różnych pomocy naukowych jak locje, mapy pilotowe oraz relacje tych którzy już tedy płynęli.  Dowiadujemy się jakie dla danego obszaru są średnie miesięczne prędkości i kierunki wiatrów czy prądów, średnie temperatury wody czy powietrza. Ile procent czasu średnio w miesiącu jest dni ze sztormami itd. Z relacji wiemy mniej lub bardziej jak było faktycznie. Mamy wiec uśrednione dane statystyczne oraz historyczne. Dużo informacji jak było i jak prawdopodobnie może być.  Obraz jaki się wyłania to: „o żesz w morde, niezły hardcore”.

Generalnie jest chłodno, wiatry i prądy głównie z zachodu. Dużo dni sztormowych. Duże falowanie

Żeglując powyżej 40 równoleżnika czyli w trzydziestkach pogoda powinna być najlżejsza. Jest wyższa temperatura powietrza (raczej kilkanaście niż kilka stopni Celcjusza) i oceanu. Mniejsza szansa na spotkanie sztormów. Wiatry z reguły słabsze niż w wyższych szerokościach. Ale mogą się zdarzać wiatry słabe i przeciwne.  Czyli może być tu zupełnie przyjemnie, ale też przez dłuższy nawet czas przywiać w dziób. Powiedzmy, że to „Nieprzewidywalne  Trzydziestki”. Droga łatwiejsza, ale wolniejsza. No i też dłuższa. Oczywiście wszystkie stwierdzenia poprzedzamy słowem – może.

Niżej, miedzy 40 a 50 równoleżnikiem słynne Ryczące Czterdziestki. Straszny hardcore o którym traktują żeglarskie pieśni. Generalnie tak jest. Może być zimno. Poniżej 10 stopni to standard. Dużo opadów, często całe tygodnie bez widocznego słońca. Dużo sztormów i wielkie, rozpędzające się od Ameryki Południowej fale. W zamian mocne, często sztormowe wiatry z zachodu. Czyli w tyłek - wiec trasa szybsza niż ta północna, a do tego krótsza. A… i jeszcze jedno –góry lodowe. Jest bliżej Antarktydy, więc większa szansa je spotkać.  Ponieważ widoczność może być zła przez całe tygodnie nie tylko samotnicy ryzykują kolizje.

A bardziej na południe mamy Wyjące Pięćdziesiątki.  To w zasadzie miejsce dla samobójców (Info z ostatniej chwili: Gabart na Macifie szukając wiatru zszedł do 52 równoleżnik). Problemem jest to, że  ciężko o dane z tamtych rejonów gdyż praktycznie nikt tam nie pływa :) Tam żyją najstraszliwsze ze strasznych niży. Prędkość wiatru w sztormach regularnie przekracza nawet 60 węzłów. To nie jest żaden lajtowy sztormik 8-9B. Odpowiednie są tam też fale. Temperatura w okolicach zera i adekwatne do niej opady. Zagrożenie lodowe naprawdę duże ponieważ na południe od 60S to jest w zasadzie żegluga polarna. Tam już po prostu jest Antarktyda. Dlatego nawet ci, którzy ściągają się w wokółziemskich regatach czy biją rekordy niezwykle rzadko się tam zapuszczają. A była by to przecież najkrótsza droga.

Atlantic Puffin żegluje miedzy 44 a 47 równoleżnikiem. Brak instynktu samozachowawczego? Nie zrozumcie mnie źle, nie mam nic przeciwko trzydziestkom, wprost przeciwnie :) Ale aktualnie są bardziej niż nieprzystępne, a czterdziestki naprawdę mają niezłe warunki. Gdyby rzucić moją pozycję na mapę pogodową to można by zobaczyć, że na północ ode mnie jest jeden wielki burdel. Sztormy, cisze, sztormy z wiatrem ze wschodu - a ja chcę właśnie na wschód. Nie warto tam być. Jestem w czterdziestkach bo tu jest lepsza pogoda. Mam sporo słabych wiatrów, czasem przeciwnych, ale jak na razie prawie wszystkie sztormy zostały z mojej prawej lub lewej burty. A czasem trochę przed dziobem lub tuż za rufą :) Tak, trochę robię te sztormy w trąbę, udaje mi się odpowiednio lawirować. Wiem, że nie będzie tak zawsze i w końcu mnie dorwą, ale lepiej później niż wcześniej.  Póki co czwarty tydzień na Indyku ma szanse być kolejnym bez sztormów. Do trzydziestek już nie mam co uciekać bo tam zaraz pojawi się ląd czyli Australia. A wiecie, że pod Tasmanią jest wręcz upał -  16 stopni!  Przecież lato dopiero za miesiąc :)

Goni mnie UltiMulti czyli wielki trimaran Macif na którym Francois Gabart zamierza pobić rekord świata w żegludze samotnej. Miał dobre tempo, wyrobił sobie już sporą przewagę nad poprzednim rekordem. W miedzy czasie pobił, własny zresztą rekord dobowego przebiegu w żegludze solo. 851 mil w 24 godziny! Atlantic Puffin najwięcej w historii w dobę zrobił 158 mil. Typowa średnia prędkość jak zwykle pod tekstem. Jeszcze w zeszłym tygodniu wydawało się że przegoni mnie w sobotę, a jest poniedziałek, a ja wciąż przed nim. To tylko potwierdza, że ten akwen nie jest łatwy taktycznie, a przecież Macif jest wstanie poruszać się z prędkością niżu. Niby wystarczy zabrać się raz z takim silnym czy sztormowym wiatrem i jechać przez cały Ocean Południowy przeskakując z gasnącego niżu w następny, aktywny. Tylko, że tu nic nie jest podręcznikowe i trzeba używać własnego mózgu, a nie tylko ściągać.

Na liczniku:

10524 mil z średnią 4,8 węzła czyli 115 mil na dobę

„do celu” zrobione 10061 mil z średnią 4,6 węzła czyli 110 mil na dobe

Do mety jeszcze 16785 mil

 

Utwory tygodnia:

  • Marian – Kowalski
  • Midnight Blues – Snowy White

Książki:

 

  • Terry Pratchett – Zimistrz
  • Dorota Masłowska – Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną
  • Frank Zappa – Takiego mnie nie znacie
  • Terry Pratchett – Wolni Ciutludzie

 


Ominięte:

  • Wyspa Kerguelena – cyt.kumpla ”niezła rybałka tam jest”, a do tego 30 gatunków ptaszorow, kaszaloty i finwale i …… orki. Właśnie coś przywaliło w burtę, ale to jednak fala. Dopisujemy do listy miejsc do odwiedzenia.

Minięte:

  • Połowa drogi miedzy Przylądkiem Dobrej Nadziei w Afryce, a Przylądkiem Leuwin w Australii. Nie jest to połowa Oceanu Indyjskiego gdyż ten obmywa całe południowe wybrzeże Australii. Dopiero miniecie Tasmanii oznacza wpłyniecie na Pacyfik
Szymon, 21 listopada 2017
Więcej w temacie: Aktualności

« wróć do poprzedniej strony

Zobacz podobne tematycznie artykuły:

 Okazuje się, że dzisiejszy dzień jest bardzo istotny w realizacji naszych Zewowych projektów. Rankiem (po godzinie 6 UTC) Szymon i Puffinek minęli kolejny z Przylądków na trasie - australijski Leeuwin. Chwilę później pojawiła się informacja o przedsprzedaży książki. Tak! Naszej książki o Zewowych przygodach

 Nie jestem wielkim miłośnikiem szybko przelatujących przez kabinę rzeczy. No, może z małymi wyjątkami. Dlatego też, gdy tylko mogę przekładam rzeczy z górnych przestrzeni kabiny do niższych, bezpieczniejszych - jak np. bakisty pod kojami. Sprzątałem właśnie w jednej z tych bakist. Najpierw znalazłem duży 0,5l słoik konfitur... 

tydzień 14 - Połowa Oceanu Indyjskiego
Szymon , 27 listopada 2017
tydzień 14 - Połowa Oceanu Indyjskiego

Połowa Oceanu Indyjskiego za rufą, wraz z całym bałaganem meteorologicznym. Chyba :) Wschodni indyk do tej pory wyglądał na dużo bardziej przewidywalny. Wielki niż na południu kształtował dość stabilną pogodę. Na południu wiatry o sile sztormu, a im dalej na północ tym wiatry słabsze, ale nadal mocne 5-7B. 

Tydzień 12 - Ląd! Kapitanie ląd!
Szymon, 14 listopada 2017
Tydzień 12 - Ląd! Kapitanie ląd!

Podsumowanie tygodnia 12 przybrało formę dialogu między Szymonem, a Szymonem - zwanym również Ozim. Jak widać humoru na pokładzie Atlantic Puffina nie brakuje. Pytanie tylko jak tam, ze zdrowiem psychocznym ;) 33% trasy zostało za rufą. Średnia prędkość powyżej 100mil na dobę!

Komentarze

Autor:
Twój komentarz:
Michal, 21 listopada 2017
Oby tak dalej!

Partner główny

Patron honorowy

Newsletter

Podaj swój adres e-mail. Wyslemy Ci nowości i powiadomienia