zamknij
Strona główna » Aktualności » Tydzień 16 - Tu chyba musi tak być

Tydzień 16 - Tu chyba musi tak być

Podsumowanie tygodnia

Tydzień 16: 04.12-10.12 2017r

Tu chyba musi tak być. Gdy tylko minąłem Przylądek Leeuwin i po lewej burcie pojawiła się Australia pogoda się popsuła. W moim przekonaniu przynajmniej. Nadal brak sztormów, przynajmniej według wiatromierza, który w porywach notował do 35-40 kt. Ale tylko w porywach. Zrobiło się cieplej, czasem po 12-13 stopni. I zrobiło się brzydko. Często mży, jest mało słońca. Wiem, wiem, czasem nazywam je „żółtym ścierwem”, ale to wtedy gdy przegina. Bo po co komuś więcej niż 20-22 stopnie? :) No i mam „czterdziestki” jak z reklamy: mocne wiatry zachodnie, duże zachmurzenie, opady deszczu. Komu przeszkadzała ta prawie arktyczna, momentami mroźna, ale fantastycznie przestrzenna pogoda jakże częsta dotychczas? To przez ląd. Zawsze najgorsze dzieje się przez ląd :) Tu jest za blisko ludzi pewnie. Czterdziestki dbają o renomę i tu tak dla picu by zachować twarz pokazują się z gorszej strony :) Obstawiam ze to tylko fasada na pokaz i jak tylko minę Nową Zelandie znowu będzie być może ciężko, ale niewymownie zachwycająco. Jak na razie jest jak być musi - pogoda się zagęściła. Do Pacyfiku „tylko” około 700 mil, raptem tydzień, ale może skończyć się moja dobra passa i nie będzie kolejnego, siódmego tygodnia bez sztormów. Niestety bliskość lądu sprawia, że opcji na stworzenie się złej pogody jest dużo więcej. Za to nie ma przed nią gdzie uciekać. 

Chyba nic w tym tygodniu nie popsułem! Przynajmniej Puffinowi. U mnie trochę prawa stopa zepsuta …skarpetkami . Za dużo, za ciasno, za bardzo był szew na palcach. Łażę wiec teraz kompletnie bez skarpetek by zniknęła opuchlizna i zsinienia. W końcu jest niemal zupełnie ciepło. Oczywiście nie sprawdziłem czy w apteczce jest coś, co by pomogło. Po co?  

A jednak coś było z jachtem... Autopilot jednej nocy lekko zaczął świrować. Na wyświetlaczu pojawił się na dłużej komunikat, który w końcu udało mi się odczytać. Bywał już wcześniej, ale...pojawiał się najczęściej, gdy w jacht uderzała duża fala. Ale w końcu wszystko wracało do normy. Tym razem jednak nie. Musiałem coś zrobić. Oczywiście była to noc. Oczywiście padało. Oczywiście działo się to, gdy wiatr i fala zaczęły rosnąć. A miało być sporo gorzej. Przez jakiś czas siedziałem w kokpicie i sterowałem. Było ciemno, mżył deszcz, a mi było wciąż ciepło. Było prawie przytulnie i pomyślałem, że częściej mógłbym sobie tak siedzieć i żeglować. Naszły mnie jakieś wspomnienia z regat, gdy siedziałem „entą” godzinę za sterem, Puffin gnał pod spinakerem, a ja wmawiałem sobie ze sen jest przereklamowany. Przynajmniej jeżeli chodzi o ilość. I w zupełności wystarczy raz na 8-10 godzin zdrzemnąć się na kwadrans. Najlepiej od razu. Pogoda miała tężeć, a wietr siadać dopiero za jakieś 20 godzin. Zdecydowałem się jednak włączyć mózg. Miałem na stałe, centralnie przywiązaną długą linę do rufy (dokładnie 4 związane cumy). Była tak na wszelki.. przywiązałem do niej stabilizator kursowy nazywany czasem dryfkotwą. Zestaw poszedł do wody, a ja zrzuciłem kliwra wystawionego na wytyku. Zablokowałem rumpel linami i ekspanderem (są do niego na stałe przywiązane, tak na „wszelki”…). Ustawiałem kurs i ster uniwersalną zasadą prób i błędów. Aż w końcu jacht ustawiony był do fali w pełnym baksztagu i samoczynnie wracał do tego kursu, jeżeli większa fala jakoś go wybiła z rytmu. I tak sobie dryfował bez żagli z wiatrem i fala. Dryfował… SOG jachtu czyli prędkość nad dnem wahała się miedzy 2,8 a 3,9 węzła, więc ciężko nazwać to dryfem. Jacht płynął sobie, a ja się zabrałem za elektronikę. Konsultując się przez inReacha z Maćkiem i manualnie z instrukcją ustaliłem prawdopodobny problem czyli czujnik wychylenia steru. Zrobiłem to co zrobić mogłem czyli wymontowałem wszystkie jego kabelki z komputera autopilota i zamontowałem z powrotem. Z elektroniką jest trochę jak z mechaniką np. silnika przyczepnego. Jeżeli się zepsuł to należy sprawdzić czy jest paliwo, czy jest odkręcony kranik paliwa i/lub czy jest włożona zrywka.  W 99% przypadków po tych działaniach silnik jest „naprawiony”. Do elektroniki podchodzę podobnie: sprawdź czy jest włączone, sprawdź czy jest  prąd, sprawdź czy wszystkie kabelki na pewno są podłączone. I przy okazji znalazłem przyczynę problemów. Przewód od czujnika był dużo za długi jak na potrzeby Puffina, ale nie obciąłem go (na wszelki…). Nadmiar kabelka kawałek przed komputerem ładnie zbuchtowałem i zabezpieczyłem trytytakami. Ten zwój trochę jednak ważył. Każde uderzenie dużej fali, która załamała się nad Puffinem kończyła się dość gwałtownym hamowaniem połączonym z przemieszczaniem się nieumocowanych przedmiotów oraz ludzi i zwierząt (to tylko nieudowodniona teoria). Latający zwój przewodu spowodował w końcu poluzowanie mocowania kabli w komputerze i brak styku. Czyli jak zwykle ważny był drobny szczegół, a przyczyną było lenistwo. 

Tymczasem Puffin żeglował… no nie, przecież nie miał żagli postawionych. Przemieszczał się z dryfkotwą wypuszczona z rufy w sumie przez 4h z średnią 3,5 wezła.  Ja nawet zdążyłem się przespać i byłem coraz spokojniejszy, bo łódka znowu zachowywała się jakby była magiczna. Bez żagli, autopilota płynęła do celu. Czasem myślę, że jej przeszkadzam.

Na liczniku:

13152 mil z średnią 4,9 węzła czyli 117 mil na dobę

„do celu” zrobione 12421 mil z średnią 4,6 węzła czyli 110 mil na dobę

Do mety jeszcze 14425 mil

Utwory tygodnia:

  • Magna Carta – Jakob
  • Rites – Jan Garbarek

Książki:

 

  • Terry Pratchett – Złodziej czasu
  • Wojciech Jagielski – Wieże z kamienia
  • Terry Pratchett – Niesamowity Maurycy i jego uczone szczury
  • Jon Krakauer – Wszystko za życie
  • Terry Pratchett – Ostatni bohater
  • Jansson Tove – Tatuś Muminka i morze
  • Harlan Coben – Na gorącym uczynku

 

Ominięte:

  • Sztormy. To już 6 tydzień bez sztormów.

Minięty:

  • Przylądek Leeuwin. Drugi z trzech
Szymon, 2017-12-11
Więcej w temacie: Aktualności

« wróć do poprzedniej strony

Zobacz podobne tematycznie artykuły:

Puffin jak feniks z popiołu
Ozi, 22 września 2018

Wygraliśmy! Cały sezon byliśmy w czubie ale brakowało tej wisienki... Ale mamy to! Wygraliśmy  prawdopodobnie najtrudniejsze regaty z cyklu Pucharu Bałtyku Południowego!  Zwycięstwo w 59 Regatach Gdynia - Władysławowo - Gdynia jest nasze :) Relacja naszego pokładowego kronikarza, taktyka i trymera grota Wiktora Plitko:

9 czerwca Atlantic Puffin zawinął do macierzystego portu w Kamieniu Pomorskim.  14 czerwca został wyciągniety na ląd by dokonac kosmetyki części podwodnej. 24 czerwca wypłynął do Górek Zachodnich by 29 wystartowac wyscigu B8. Zajął w nim drugie miejsce...

Zapraszamy na przywitanie w Polsce
Brożka, 23 maja 2018

Po zakończeniu rejsu Szymon wpłynie z Plymouth do wrócić do Polski. Pierwszym portem do którego zawinie będzie Kamień Pomorski. Właśnie tam, w Marinie Kamień Pomorski planujemy duże przywitanie żeglarza i jachtu. Pragniemy serdecznie zaprosić wszystkich kibiców by dołączyli do nas w tym szczególnym dniu!

SZYMON OPŁYNĄŁ ŚWIAT!!!
Brożka, 17 maja 2018

 Samotny rejsy Szymona dookoła świata został zakończony. 17 maja o godzinie 07:29 UTC "Atlantic Puffin" przeciął linię mety i wpłynął do historii polskiego i światowego żeglarstwa. Opłynął ziemię w czasie 270 dni 10 godzin i 29 minut.

Komentarze

Autor:
Twój komentarz:

Ten artykuł nie był jeszcze komentowany

Partner główny

Patron honorowy

Newsletter

Podaj swój adres e-mail. Wyslemy Ci nowości i powiadomienia