zamknij
Strona główna » Aktualności » Tydzień 36 - pełne rodeo

Tydzień 36 - pełne rodeo

Podsumowanie tygodnia

Tydzień 36: 23-29.04.2018

Dobre przebiegi dobowe w tym tygodniu, mimo jazdy z krzywym masztem w bajdewindzie, lekkiej brody jachtu i przeciwnego prądu oceanicznego. Ale nic za darmo. Na plus zapisuję kilkadziesiąt metrów liny rybackiej ze szklanymi kulami w pięknie plecionych „koszyczkach”. Na minus to niestety aż 3 opakowania błyskawicznych płatków owsianych. 3x400 gram spleśniałego produktu wyleciało za burtę. Oczywiście same płatki, bez opakowań! W kilogramach jestem więc na plusie, co w sumie jest minusem :)

Zmieniłem kuchenkę gazową. Trochę późno. Dopiero po podmianie zauważyłem jak bardzo poprzednia źle paliła. Duże zużycie gazu, słaby płomień. Niestety kuchenki na Puffinie mają ciężko bo są bardzo blisko wywietrznika przez który często dostają bryzgi, a czasem krople zawsze bardzo słonej wody. Korozja jest nieunikniona. I tyle w podsumowaniu. Prawda jest taka że pisać się nie da. Puffin przypomniał sobie o korzeniach swojego imienia i próbuje startować do lotu. Wydaje się, że czasem ten lot ma kilka metrów. I następuje takie uderzenie, że trzeba uważać co się z łyżką robi, bo można nią sobie wybić zęby lub wydłubać migdałki. Wstrząs jest wstrząsający. Uderzenie ogłuszające. Mam wrażenie, że wytłukują się wszystkie szklanki których nie mam. To już jest nie tylko niekomfortowe, ale po prostu mega stresujące. Remudium jest proste. Wystarczy zredukować ożaglowanie, zwolnic i łódka zamiast wyskakiwać z grzbietu fali, zacznie po jego minięciu normalnie spływać po zboczu fali w dół. Gdyby pogoda była stabilniejsza pewnie fala byłaby równiejsza i mniej stroma. Ale niezwykła szkwalistość przez okrągłą dobę powoduje straszne skołtunienie morza, a ja mam już nie tylko jazdę po tzw. kartoflisku, tylko pełne rodeo i ujeżdżanie byka.

Na liczniku: 27146mil ze średnią prędkością 4,5kt – 107,5 mil na dobę

Do celu zrobione 25146 mil ze średnią prędkością 4,2kt - 99,5mil na dobę

Do mety jeszcze 1700mil,

zrobione 93,7% z zaplanowanej trasy

ETA vs DEADLINE 1 dzień i 21h straty.

 

Wykonawca:

  • scieżka dźwiękowa z American Beauty

Przeczytane książki:

  • Negocjator – Frederic Forsyth

Miniete:

  • Wyspy Kanaryjskie
Szymon, 6 maja 2018
Więcej w temacie: Aktualności

« wróć do poprzedniej strony

Zobacz podobne tematycznie artykuły:

Finish rejsu
Brożka, 15 maja 2018

Rejs „Call of the Ocean” jest już na finishu. Rano 15 maja Szymonowi pozostało około 200 mil morskich do końca rejsu. Prawdopodobny czas minięcia mety, którą stanowi falochron w Plymouth, to 17 maja z wysoką poranną wodą, czyli około 7 rano UTC (8 czasu lokalnego).

Od kilku dni lokalizator przez który podawane są pozycje jachtu i wiadomości na mapę lekko wariuje. W związku z tym trasa rejs znikła z mapy online. Po zmianie ustawień jednak nadal da się obserwowac pozycję Szymona


Były dwie opcje. Pójść bardziej na wschód i początkowo był to główny plan. Ale jak zwykle w takich sytuacjach zdecydowała moja kobieca intuicja ;) I centralną grupę wysp azorskich minąłem od zachodu. Ponieważ Azory to portugalskie wyspy to nie dziwi spora ilość portugalskich żeglarzy. 

 Opluła mnie! Tuz przed wschodem zrzucałem zielsko z balastu czyli stanąłem w dryf pod żaglami. Siedziałem po nawietrznej i wtedy dostałem po okularach. Cielsko które wydmuchało powietrze wraz z woda przez swoja głowę było jakieś 2m od Puffina. Wieloryb? Chyba nie. Oddech wieloryba wali obora. Czy to cos miało takie tam białe laty? Ożesz w mordę jeża! 

Komentarze

Autor:
Twój komentarz:

Ten artykuł nie był jeszcze komentowany

Partner główny

Patron honorowy

Newsletter

Podaj swój adres e-mail. Wyslemy Ci nowości i powiadomienia