zamknij
Strona główna » Aktualności » tydzień 14 - Połowa Oceanu Indyjskiego

tydzień 14 - Połowa Oceanu Indyjskiego

Połowa Oceanu Indyjskiego za rufą, wraz z całym bałaganem meteorologicznym. Chyba :) Wschodni indyk do tej pory wyglądał na dużo bardziej przewidywalny. Wielki niż na południu kształtował dość stabilną pogodę. Na południu wiatry o sile sztormu, a im dalej na północ tym wiatry słabsze, ale nadal mocne 5-7B. Najważniejsze, że z właściwego kierunku – zachodniego. Od kilku dni poruszam się wiec autostrada nr 40. Przebiegi dobowe w końcu wróciły do normy :) Jak długo taka sytuacja się utrzyma nie wiem, ale jest szansa, że kolejny, już 5 tydzień będzie bez sztormów i w dobrym tempie. Tempo jest ważne, gdyż trzeba być na Hornie latem, a to kończy się wraz z końcem lutego. Dobre, mocne warunki i prędkość dobrze też wpływają na morale. Powolna żegluga nie tylko demoralizuje załogę, która zaczyna się martwic czy wyrobi się w kalendarzu pogodowym. Wpływa też na komfort życia bardzo negatywnie. Wiatr znika, a fala zostaje. Rzuca jachtem w każdą stronę. Normalnie, gdy wieje wiatr w burtę nawietrzną, która jest w tym momencie wyżej (bo jacht się przechyla), że przeróżne przedmioty czy ciała mogą spaść, zsunąć się tylko na burtę niższą-zawietrzną. Jest to tak naturalne jak przyciąganie ziemskie, bo to w końcu przyciąganie ziemskie. Człowiek się przyzwyczaja, że np. pełny kubek (tzn. ? pojemności, na jachcie nigdy nie leje się do pełna) odstawia się tak miał oparcie po zawietrznej-niższej stronie. I żeby po tej stronie nie było absolutnie żadnych rzeczy, które naprawdę nie lubią wody, albo ryby w oleju. Taki śpiwór czy komputer maja swoje sympatie i antypatie. Traktujmy je poważnie.

I nagle, wraz z wiatrem to znika. Nie ma tego parcia w jasno określonym kierunku. Wszystko napiera we wszystkich kierunkach. Niewiadomo z której koji łatwiej spać. Obiad ugotować jest trudniej niż w sztormie. Żaglami, mimo że zabezpieczone kontraszotami rzuca gwałtownie z jednej na druga stronę. Takielunek wydaje paskudne jęki. Wydaje się, że żagle się podrą i coś zaraz się połamie czy urwie. I czasem tak jest. Ne da się spać przez ten hałas i stres ze coś się rozwali. Ponieważ żagle zamiast pracować latają jak…, no nie pracują poprawnie jacht nie ma prędkości, a wiec również sterowności. Do tego z braku energii jest łatwo wybijany z kursu przez fale. Można godzinami kręcić się w kółko czekając aż fala wygaśnie lub zacznie znowu wiać wiatr. Zrzucenie żagli i rezygnacja z walki o konkretny kurs nie zawsze jest dobrym pomysłem. Gdy jest duża, stroma fala ryzykujemy ustawienie jachtu do niej burtą, a to może skończyć się wielkim przechyłem, a w ekstremalnych sytuacjach wywrotką. Wiemy, że dostanie w oko cyklonu to sytuacja praktycznie beznadziejna, właśnie dlatego, że jest tam kosmiczne, trudne do wyobrażenia zafalowanie które stworzył huraganowy wiatr którego tam już nie ma. (huragan, cyklon, tajfun to lokalne nazwy tego samego zjawiska).  Cisze to diabelski wynalazek. Wymyślony przez branże paliwową i motoryzacyjną na pewno :) W ciszy jesteśmy maksymalnie wku…… ponieważ nie poruszamy się do celu, jesteśmy nie wyspani, głodni. W sztormie się tylko boimy.

Na liczniku:

11356 mil z średnią 4,8 węzła czyli 115 mil na dobe

„do celu” zrobione 10750 mil z średnią 4,5 węzła czyli 109 mil na dobe

Do mety jeszcze 16096 mil

Utwory tygodnia:

  • Ilya – BPD
  • Ibeyi –Oya
  • Indukti - Freder

Płyta tygodnia:

  • Ilya - Poise Is The Greater Architect

Książki :

  • Terry Pratchett – Niewidoczni Akadamicy
  • Wojciech Jagielski – Wypalanie traw
  • William S.Burroughs - Nagi lunch
  • Terry Pratchett – Piekło pocztowe

Ominięte:

  • Sztormy. To już 4 tydzień bez sztormów.

Minięte:

  • Sputnik III, w noc miedzy 24 a 25 listopada minęliśmy się lewymi burtami w bezpiecznej odległości 2400 mil :). Oni w czwórkę mieli 700 mil od Sri Lanki, a ja 1400 do brzegów Australii.  Ale przez chwile byliśmy na tym samym południku. I płyniemy do tego samego portu macierzystego – Kamienia Pomorskiego.
Szymon , 2017-11-27
Więcej w temacie: Aktualności

« wróć do poprzedniej strony

Zobacz podobne tematycznie artykuły:

Finish rejsu
Brożka, 15 maja 2018

Rejs „Call of the Ocean” jest już na finishu. Rano 15 maja Szymonowi pozostało około 200 mil morskich do końca rejsu. Prawdopodobny czas minięcia mety, którą stanowi falochron w Plymouth, to 17 maja z wysoką poranną wodą, czyli około 7 rano UTC (8 czasu lokalnego).

Od kilku dni lokalizator przez który podawane są pozycje jachtu i wiadomości na mapę lekko wariuje. W związku z tym trasa rejs znikła z mapy online. Po zmianie ustawień jednak nadal da się obserwowac pozycję Szymona


Były dwie opcje. Pójść bardziej na wschód i początkowo był to główny plan. Ale jak zwykle w takich sytuacjach zdecydowała moja kobieca intuicja ;) I centralną grupę wysp azorskich minąłem od zachodu. Ponieważ Azory to portugalskie wyspy to nie dziwi spora ilość portugalskich żeglarzy. 

Tydzień 36 - pełne rodeo
Szymon, 6 maja 2018

 Dobre przebiegi dobowe w tym tygodniu, mimo jazdy z krzywym masztem w bajdewindzie, lekkiej brody jachtu i przeciwnego prądu oceanicznego. Ale nic za darmo. Na plus zapisuję kilkadziesiąt metrów liny rybackiej ze szklanymi kulami w pięknie plecionych „koszyczkach”. Na minus to niestety aż 3 opakowania błyskawicznych płatków owsianych.

Komentarze

Autor:
Twój komentarz:

Ten artykuł nie był jeszcze komentowany

Partner główny

Patron honorowy

Newsletter

Podaj swój adres e-mail. Wyslemy Ci nowości i powiadomienia