zamknij
Strona główna » Artykuły » Aktualności » Tydzień 31 - póki co trwa wyścig

Tydzień 31 - póki co trwa wyścig

Podsumowanie tygodnia

Tydzień 31: 19.03 - 25.03 2018 r

Rzutem na taśmę ten tydzień okazał się lepszy od poprzedniego. To daje cień nadziei. Na co? Na poprawienie czasu Alessandro di Benedetto. Opłynął on świat na łódce trochę większej, przerobionym jachcie klasy Mini 650 (a później wystartował i ukończył regaty Vendee Globe czyli od lat najważniejszej imprezie dla samotników na świecie). Zrobił to w 268 dni. Ustanowił on oficjalny rekord opłynięcia świata dla jachtów do 650 cm długości. Pewnie jego rejs potrwałoby krócej gdyby przed Hornem nie złamał masztu. Do tej pory historia nasza jest dość podobna, więc nie pozostaje mi nic innego jak start w Vendee Globe :) 

http://blog.veleggiando.it/post/alessandro-di-benedetto-velista-dell-anno.aspx

Moja sytuacja na Hornie była super. Wyprzedzałem mój najlepszy przedrejsowy harmonogram o około 15 dni, dokładnie o ponad 1700 mil. W tej chwili mam do niego 6 dni straty. Czyli od 4 lutego gdy minąłem słynny przylądek straciłem 21 dni. Wciąż jednak wyprzedzam kolejny mój plan rejsowy. Tak, jak prawie wszystko na łódce (z wyjątkiem masztu i kadłuba) planów takich przygotowałem kilka. W sumie 4. Ten najlepszy zakładał opłyniecie globu w 264 dni, a miniecie Hornu 19 lutego (czyli miałem te 15 dni zapasu). Drugi z planów (na ten się nastawiałem jako bardzo realny) to 279 dni (czyli nie zakładał poprawienia czasu Alessandra) i Horn 2 marca czyli w zasadzie przełom lata i jesieni. Trzeci harmonogram to 309 dni żeglugi i dotarcie do Hornu 16 marca. Późno, być może zbyt późno, ale jeszcze z jakąś szansą na warunki pozwalające przedostać się na  Atlantyk i opuścić burzliwe wody południowe. Był jeszcze czwarty plan, zakładający 349 dni w morzu. Ale on miał tylko informować jak nie należy płynąć. Dotarcie w drugiej połowie stycznia na wysokość Australii miało być jasną wskazówką, że na Hornie będę dopiero w kwietniu czyli zdecydowanie za późno. Zakładałem że Ocean Południowy (powyżej 40S) należy opuścić do końca lutego. W tym wypadku byłbym gdzieś na wschód od Nowej Zelandii. W takiej sytuacji zamierzałem skierować się w stronę całkiem nieodległej Polinezji Francuskiej i zjeść obiad na pokładzie Cetusa kotwiczącego  przy Tahiti. 

Skąd takie wyprzedzenie harmonogramu, przynajmniej do minięcia Hornu i awarii masztu? Regaty na Bałtyku nauczyły mnie, że pływając małym, relatywnie wolnym jachtem trzeba troszkę spokojniej podchodzić do szukania mocniejszego wiatru żeby płynąc szybciej. Dla Puffina, szczególnie w trymie wyprawowym przyrost prędkości przy zmianie wiatru z 4B na 6B jest praktycznie żaden, a już na pewno w żegludze na wiatr. Podobnie jest ze zmianą z 3B na 4B. Przy czwórce jadę na żaglach marszowych, a przy trójce bez stresu (normalnie 24h na dobę steruje autopilot, w czasie takiego rejsu w trybie ekonomicznego zużycia prądu oraz zużycia własnego czyli na minimalnej czułości) stawiam spinakera, genakera czy Code O. Może tak być, że przy 3B płynę szybciej niż przy 4B :) Pamiętajcie że mówimy o rejsie w którym nie do końca chodzi o bicie rekordu czasowego. Warunekiem powodzenia jest dopłyniecie do mety czyli mamy maksymalnie NIE FORSOWAĆ sprzętu. 

Oczywiście gdy mamy gdzieś wiatry 0-1B to takich obszarów unikamy bo tam po prostu stoimy. Zwróćcie uwagę ze płynę szybciej niż Robin Knox-Johnston czy Henryk Jaskuła, a przecież płynęli większymi, szybszymi jachtami. Miewali przebiegi dobowe po 160-180 i więcej mil. Dla Puffina nieosiągalne. Ale ja mam zarówno średnią prędkość większą od nich, jak i krótszą trasę. Oba te wyniki zawdzięczam m.in. łączności satelitarnej. Informacje pogodowe pozwalały mi wybierać bardziej optymalna trasę, z warunkami które najbardziej łódce odpowiadały. Bo ja podobnie jak moi słynni poprzednicy zamierzałem na Oceanie Południowym płynąć bardziej północną i dłuższą trasą, bliżej 40S równoleżnika. Zrobiłem kompletnie inaczej. Bo mogłem :)

Pojawiły się pytania o mój routing pogodowy czyli planowanie drogi z uwzględnieniem prognoz pogody. Oczywiście jak każdy rejs ten również ma routera pogodowego. W tym wypadku ten router jest też w najlepszym możliwym miejscu czyli na pokładzie Atlantic Puffina. Tak, sam sobie sterem, żęglarzem, okrętem :) Routing robie sobie sam. Raz na kilka miesięcy, zazwyczaj przed nowym akwenem czyli Oceanem pisze do mnie Maciek Sobolewski z instrukcją obsługi danego oceanu. W jednym czy czasem w dwóch akapitach łopatologicznie wyjaśnia podstawowe zasady rządzące pogoda na danym obszarze. Czyli np. trasy niży, opinie o ich intensywności i co najważniejsze ich rytm. Oczywiście nie tylko na podstawie wiedzy książkowej, ale również z uwzględnieniem swojej wielkiej praktyki żeglarskiej i meteorologicznej. No i tego co się faktycznie dzieje na danym obszarze. Np.: „hmm... widzę że Południowy Atlantyk trochę bardziej się burzy niż zazwyczaj.” Dla mnie to jest konkretna informacja ważna przez dłuższy okres. Zanim dostawałem informację od Maćka przygotowywałem sobie swoją własna ocenę sytuacji. Później konfrontowałem to z Maćkową. To była podstawa do stworzenia strategii żeglugi choć również istotna jest intuicja. Taktykę opracowywałem już na podstawie prognoz pogody i intuicji :) 

Łączność satelitarna to jest temat na osobny tekst, ale dodam tylko ze korzystam z modemu Iridium Go! które poprzez urządzenie z Androidem (w moim wypadku, działa też na iPhonach itp., natomiast nie bardzo bezpośrednio pod Windowsem) umożliwia ściąganie gribów czyli plików z danymi meteo. Wrzucam to na komputer do OpenCPN (darmowego programu nawigacyjnego z którego korzystam). Mam dostęp do danych o średniej prędkości wiatru, jego porywach, ciśnieniu, opadach, zachmurzeniu, średniej wysokości fali oraz bardzo przydatnym współczynniku CAPE (czyli ilości energii zawartej w atmosferze). Można mieć też info o temperaturze powietrza, ale ja nie jestem masochistą :) Dane są darmowe (nie licząc kosztów transferu). Są też dostępne płatne informacje np. przydatne: prędkości i kierunki prądów oceanicznych (w realu wygląda to kompletnie inaczej niż na mapach pilotowych, tam jest to bardzo uproszczone i uśrednione, a prądy zmieniają się praktycznie codziennie). Budżet nie pozwala mi na korzystanie z takiego źródła, wiec korzystam z subiektywnie tańszej aplikacji „Brożka” :) Ona korzysta z darmowych, dostępnych w sieci wizualizacji prądów. Robi tzw. zrzut ekranu zaznacza kilka punktów dla których osobno przesyła mi info o ich dokładnej pozycji, prędkości i kierunku prądu. Ja wykorzystując to rysuje sobie to w programie nawigacyjnym. I już - mniej więcej - wiem gdzie prąd będzie mnie wspierał, a gdzie będę z nim walczył. Czy prądy są tak istotne? Jakie to prędkości? Większość tego co spotykam to coś z przedziału 0,1-0,5 węzła. Mało? Nieistotne ułamki węzła? Co to zmienia? Zakładając ze korzystny prąd dodaje mi 0,15 węzła, a przeciwny zabiera 0,15, to różnica w prędkości jachtu już wynosi 0,3 węzła. A to daje około 60 mil na tydzień. Ponad pół doby. Patrząc na to ile jeszcze drogi przede mną to jest około 4 dni różnicy. A to już przecież końcówka rejsu mniej niż 1/5 trasy. Na całości mogłem przy takich założeniach zyskać 3 tygodnie. I zyskałem. 

Nie tylko na prądach, ale przede wszystkim na skróceniu trasy. Popłynąłem na każdym z oceanów dużo bardziej na południe niż się to przyjęło w nieregatowych rejsach. Wiedziałem że na południu wcale nie jest strasznie. Często było na odwrót - to bardziej na północy szalały sztormy i do tego przeciwne wiatry. Teraz chciałbym poprawić nieoficjalnie czas dla „mini łódek”. Niewiele mam w końcu do stracenia, poza masztem :) A ten jak już się złamie to postawie skrócony (och te małe łódki, ileż tu jest opcji niedostępnych dla dużych :). Już wtedy wolno, ale dopłynę. Skoro nie poprawie czasu Włocha będzie już niewiele powodów do pośpiechu. Im dłużej będę płynął tym prawdopodobnie lepszą będę miał pogodę na Północnym Atlantyku na ostatnim odcinku rejsu. Ustaliłem sobie deadline na metę przy falochronie w Plymouth na 14 maja 2000 UTC. Wtedy minie dokładnie 268 dni. Póki co trwa wyścig.

Na liczniku:

23782 mil z średnią 4,6 węzła - 109,3 mil na dobę

Do celu zrobione 22083 mil z średnią 4,2 węzła - 101,5 mil na dobę

Do mety jeszcze 4763 mil, zrobione 81,4% z zaplanowanej trasy

Do równika 936 mil ETA vs DEADLINE 3 dni 11h przewagi.

 

Audycje tygodnia:

  • NMP czyli Noc Muzycznych Pejzaży - archiwalne nagrania audycji Piotra Kosińskiego
  • La Planete Bleue – archiwalne audycje szwajcarskiej rozgłośni radiowej

Utwór tygodnia:

  • Strieła - Piatnica

Płyta tygodnia:

  • High - Blue Nile

Książki:

  • Dokument Matlocka - Robert Ludlum
  • Złoto z Porto Bello - Arthur Douglas, Howden Smith
Szymon, 26 marca 2018
Więcej w temacie: Aktualności

« wróć do poprzedniej strony

Zobacz podobne tematycznie artykuły:

Plebiscyt na Żeglarza Roku 2018 - Szymon nominowany!

Trwa kolejna edycja plebiscytu na Żeglarza Roku Magazyn Wiatr. Wśród nominowanych znalazło się 6 wybitnych żeglarzy, a wśród nich Szymon! O wynikach zadecydują Wasze głosy oddane w głosowaniu na stronie internetowej: https://magazynwiatr.pl/konkurs/ 

Za mną zakońcone sukcesem projekty "Maxus Solo Around" oraz "Call of the Ocean" . Na Maxusie 22 ze stoczni Northman odbyłem dwa wokółziemskie rejsy i w tym ten rekordowy- nonstop. Nadszedł czas na podsumowanie i nowe wyzwania....

Szymon zdobywcą Trans-Ocean-Preis
27 października 2018

 W Cuxhaven  odbyła się ceremonia wręczenia nagród niemieckiego stowarzyszenia Trans Ocean za najwybitniejsze osiągnięcia żeglarskie za rok poprzedni.Tym razem najważniejsza niemiecka nagroda Trans-Ocean-Preis została przyznana Szymonowi Kuczyńskiemu za projekt Call of the Ocean...

Puffin jak feniks z popiołu
Ozi, 22 września 2018

Obrazek Wygraliśmy! Cały sezon byliśmy w czubie ale brakowało tej wisienki... Ale mamy to! Wygraliśmy  prawdopodobnie najtrudniejsze regaty z cyklu Pucharu Bałtyku Południowego!  Zwycięstwo w 59 Regatach Gdynia - Władysławowo - Gdynia jest nasze :) Relacja naszego pokładowego kronikarza, taktyka i trymera grota Wiktora Plitko:

Komentarze

Autor:
Twój komentarz:
Jurek, 1 kwietnia 2018
Wesołych Świąt nie powiem smacznego jajka bo pewnie się już skończyły, ale może jakiś delfin będzie robił za zajączka.Duzo zdrowia i siły na te parę mil do mety#Go Szymon Go !!!
jurek, 31 marca 2018
Nie tylko Szymon miał kłopoty na Hornie ,Chłopcy z Volvo mają większe straty,Już zaraz równik i potem z już z góry #GO Szymon Go!
MotoPraktyka.pl, 30 marca 2018
Trzymam kciuki! Z moich wyliczeń wyszło, że masz realne szanse pobicia rekordu i dopłynięcia jeszcze w niedzielę 13 maja :) #GoSzymon
Żeglarz76 , 27 marca 2018
Gratulacje dla Szymona i "aplikacji subiektywnie tańszej" za tworzenie zespołu pokonującego przeciwności :)
PS. Jakie wieści z komórki Szymonowej?
Michal, 26 marca 2018
Ciekawe i pouczające. Wciąż i nieustająco trzymam kciuki. Dasz radę i zdążysz przed 14 maja. Maszt wytrzyma, Ty też! Pomyślnych wiatrów i dobrego połączenia Iridium :)

Partner główny

Patron honorowy

Newsletter

Podaj swój adres e-mail. Wyslemy Ci nowości i powiadomienia